poniedziałek, 7 stycznia 2013

9. "Musimy porozmawiać...."

Po pierwsze chciałabym przeprosić za tak długą nieobecność. Miałam gdzieś (może na starym laptopie?) prawie cały odcinek 9, ale się stracił więc napisałam coś zupełnie nowego, mam nadzieję że będzie okej^^

*kilka(naście?) dni później*
Szykowałam się na imprezę którą uczcimy platynową płytę One Direction oraz ich nominację na prestiżowej nagrody. W sumie szykowanie to za dużo powiedziane, stałam w swojej całkiem sporej garderobie jak zagubione dziecko i wodziłam wzrokiem po niezliczonych wieszakach, poszukując idealnej kreacji. W końcu mój wzrok natrafił na odcinek gdzie znajdowały się długie suknie, zastanawiałam się nad czarną, czerwoną lub kremową. W końcu zdecydowałam się na tą w odcieniu krwi.  Dobrałam do niej srebrno-złote sandałki na dużej szpilce, włosy upięłam w koka z którego wystawały pojedyncze kosmyki, do uszu włożyłam małe diamentowe kolczyki a na ręce zapięłam bransoletkę do kompletu. Makijaż oczu miałam lekki, ale usta pomalowałam szminką w kolorze mojej sukni. Najpotrzebniejsze kosmetyki i telefon włożyłam do błyszczącej kopertówki i wyszłam z mieszkania. Na podjeździe czekała już czarna taksówka. Jakiś czas później zatrzaskiwałam już drzwi od auta i spojrzałam w kierunku dużego klubu w którym mieliśmy świętować. Kiedy już znalazłam się w  środku dostrzegłam tłum ludzi, byli tam ludzie z wytwórni, członkowie rodzin chłopaków i wiele innych, nieznanych mi osób. Po chwili usłyszałam wołający mnie, kobiecy głos, odwróciłam się w kierunku radosnej Eleanor.
-Cześć- przytuliła mnie- wyglądasz zniewalająco!
-Ja? To ty tu wyglądasz zniewalająco!- i spojrzałam na piękną sukienkę kremowym kolorze (jak dobrze że ja takiej dziś nie włożyłam!) -Ale dziękuję- zaśmiałam się
- Chodź, napijemy się czegoś- nie protestowałam, jednak El ciągnęła mnie do baru za rękę. Zamówiłam mojego ulubionego drinka i poszłam spotkać resztę przyjaciół.
Później pamiętam tylko wspaniałą zabawę, mnóstwo alkoholu i tańca.

Powoli otworzyłam oczy, lekko je mrużąc gdyż światło poważnie je drażniło. Zorientowałam się, że nie leżę w łóżku sama, na moim lewym boku spoczywała męska ręka. Nie ruszałam się przez kilka minut i to nie dla tego, że potwornie bolała mnie głowa, ale dla tego, że bałam się odwrócić i sprawdzić kto znajduje się za moimi plecami, sprawy nie ułatwiał też fakt, iż byłam naga....
Ręka poruszyła się, powędrowała wzdłuż mojego ciała, aż do twarzy, gdzie kciuk zaczął zataczać kręgi na moim policzku. Nie było wyjścia, on się już obudził i na pewno zorientuje się, że ja także nie śpię.  Powoli zaczęłam się odwracać, nie wiem czego się spodziewałam, ale burza brązowych loków nie zaskoczyła mnie tak bardzo, jakby zrobiła to jakakolwiek inna.
-Cześć- odezwał się, jednak przerwałam zanim Harry zdążył powiedzieć cokolwiek innego.
-Czy my...? Powiedz, że nie.- spojrzałam błagalnie w zielone oczy.
-Jeżeli Cię to pocieszy, to wiedz, że jesteś niezła.- Jęknęłam
-Proszę, obiecaj, że nikomu nie powiesz. Tu nie chodzi o seks bo....bo to tylko seks, ale zdradziłam Anthonego. Zżerają mnie wyrzuty sumienia. Jak mogłam mu to zrobić? Jak mogłeś się ze mną przespać?! Czemu mnie nie powstrzymałeś?- do oczu zaczęły napływać mi łzy.
-Wiesz, kiedy dziewczyna za którą..... kiedy dziewczyna się na ciebie rzuca, raczej nie myślisz o tym aby przypomnieć jej że ma chłopaka. Ale obiecuję, że nikomu nie powiem, nawet Louisowi.
-Dziękuje- uśmiechnęłam się blado.
-To ja już chyba będę szedł- powiedział Harold i wstał z łóżka.
-Czekaj, czekaj. Spałeś u mnie, spałeś ze mną i nawet mi kawy nie zrobisz?! -spytałam -I od razu daj jakieś tabletki na ból głowy.- Styles posłał mi swój najwspanialszy uśmiech. Dodając fakt, iż był nagi i wspaniały... ehh o czym ja myślę?
-Już się robi księżniczko.
-Dziękuję... książę?- zaśmialiśmy się oboje.
Wstałam z mojego kochanego łóżka i udałam się do łazienki aby wziąć prysznic. Ubrałam się w ulubione dżinsy oraz sweterek i udałam się do kuchni. Na stole stała jajecznica, szklana z wodą, 2 tabletki i pięknie pachnąca kawa. Usiadłam na krześle i zaczęłam jeść mój posiłek, Harry między czasie gdzieś wyszedł. Wrócił ubrany w nowe ciuchy.
-Wziąłem nowe z paczki.- wyjaśnił- Chyba powinienem mieć tutaj zapas czystych ubrań- zażartował (mam nadzieję)- Nic na to nie odpowiedziałam i zagłębiłam się w swoje myśli. Stwierdziłam, że zachowujemy się dziwnie. Chociażby teraz, powinnam dać mu wyjść a nie kazać mu zrobić śniadanie, powinnam się była wczoraj powstrzymać, nie zrobiłam tego. Doprawdy, żyjemy w jakiś dziwnych stosunkach...
-Harry, musimy porozmawiać....


Okej, to tylee! Odcinek zmienił się nieco podczas pisania, mam nadzieję że nie jest jakiś... zły^^