Odcinek dla mojej kochanej Eri, która jara się tym opowiadaniem:)
Ten dzień nie skończył się na jednej sesji, była jeszcze jedna,
spotkanie z fanami i wywiad. Zmęczona wychodziłam tylnym wyjściem z
budynku studia gdzie właśnie kończył się wywiad. W ciemnej uliczce stał
tylko mój samochód. W dużej torbie zaczęłam szukać kluczyków do mojego
samochodu, co nie było łatwe w tych ciemnościach. Jednak nie było mi
dane znaleźć ich tej nocy. Ktoś mocno chwycił mnie od tyłu. Krzyknęłam,
ale wiedziałam że nie ma szans żeby ktoś mnie usłyszał a tym bardziej
zobaczył. Byłam tutaj sama z napastnikiem. Moja torebka znalazła się pod
samochodem ja sama zostałam pozbawiona bluzki i brutalną siłą położona
na masce auta. Krzyczałam i próbowałam się uwolnić jednak facet był
uparty, wyższy i silniejszy ode mnie. Wkrótce zostałam całkiem
unieruchomiona. Poczułam że moje rajstopy i majtki znajdują się w
okolicach kolan. Byłam przytrzymywana jedną ręką i prawie całym ciężarem
mężczyzny. Czułam silną woń alkoholu i czułam jak jedną ręką siłuje się
ze swoimi spodniami. Nie przestawałam krzyczeć i płakać. Poczułam że
uścisk się poluźnił a w końcu że mogę swobodnie się poruszać.
Podciągnęłam bieliznę na swoje miejsce. Nie mogłam wiele zobaczyć w tych
ciemnościach, sprawy nie ułatwiały też łzy przez które traciłam ostrość
widzenia. Jednak dostrzegłam dwóch bijących się mężczyzn, ściślej
biorąc jeden, w którym po swetrze rozpoznałam mojego niedoszłego
gwałciciela, leżał teraz na ziemi przyjmując ciosy od wysokiego bruneta w
ciemnej bluzie. Moim ciałem wstrząsnęła kolejna fala szlochu. Chłopak
zdaje się zapomniał o swoim przeciwniku, odwrócił się w moją stronę.
Harry miał rozciętą wargę, ale nic więcej mu nie było. Styles szybko do
mnie podbiegł.
-Nic ci nie jest? – zapytał zdenerwowany a ja w odpowiedzi przytuliłam
się do niego i…poczułam się bezpiecznie. Do póki tak będę stać
wiedziałam że nic mi się nie stanie. Chłopak objął mnie ramionami a ja
mocniej zacisnęłam ręce na jego bluzie i przylgnęłam do jego ciała.
Harry przyciskał moją głowę do swojej piersi i gładził moje włosy. Lekko
się bujaliśmy, a Lokers szeptał mi co chwila jakieś uspakajające słowa.
Kilka minut później niemal całkowicie wyrównał mi się oddech, nie
targał mną szloch. Jednak moim ciałem wstrząsnął dreszcz. Było bardzo
zimno. A ja stałam w samej bieliźnie nie licząc rajstop i butów. Harry
szybko to zauważył i dał mi swoją bluzę. Poczułam mocny zapach jego
perfum i ciepło które rozchodzi się po moim ciele. Chłopak podniósł i
wręczył mi moją czarną torebkę.
-Chodź, zawiozę cię do domu.- nie protestowałam, nie chciałam wracać
sama. Poszłam za Harrym. Wsiadłam do jego czarnego samochodu, zapięłam
pas i skuliłam się na siedzeniu. Drogę przebyliśmy w ciszy. Kiedy
dotarliśmy do budynku w którym znajdowało się moje mieszkanie, prezent
na 18 urodziny od rodziców, Harry poszedł ze mną. Poczułam wdzięczność
że nie zostawił mnie tu samej tylko idzie ze mną w kierunku windy.
Tej nocy przekręciłam zamek w drzwiach i poszłam do kuchni gdzie Harold siedział na blacie.
-Masz ochotę na jakąś kolacje?- zapytał, kiwnęłam głową- to idź
się…ogarnij, umyj weź prysznic cokolwiek bo straszysz.- powiedział nie
bez złośliwości. Przejrzałam się w szybie piekarnika. Rzeczywiście, tusz
miałam zaschnięty na policzkach, szminka była rozmazana a włosy
poczochrane. Bez słowa udałam się do łazienki gdzie wzięłam gorący
prysznic, który zmył ze mnie napięcie. Stanęłam przed zaparowanym
lustrem, rozczesałam włosy a następnie troszkę podsuszyłam suszarką.
Założyłam białe figi i koszulkę która sięgała mi za tyłek. Wyszłam z
łazienki zabierając bluzę Harrego która była już przesiąknięta moimi
perfumami i wręczyłam ją chłopakowi z podziękowaniem. Styles na kolację
zrobił, jak to nazwał „kolorowe kanapki” . Bardzo dobre muszę przyznać.
Jedliśmy rozmawiając o wszystkim, o naszych zainteresowaniach ulubionej
muzyce, filmach. Okazało się że mamy podobne gusta. Kiedy zniknęły już
wszystkie kanapki Lokers oznajmił że będzie już szedł.
-Zostań- poprosiłam i złapałam go za rękę żeby mi nie uciekł.- Proszę.
Nie zostawiaj mnie dziś samej. Idź się ogarnij do łazienki a ja
posprzątam. –powiedziałam i zlustrowałam kuchnię. Na blacie mebli było
pełno niepochowanych składników spożywczych, sam blat był mocno
poplamiony majonezem musztardą i keczupem. Westchnęłam tylko i zabrałam
się za sprzątanie. Harold ulotnił się do łazienki, po chwili słyszałam
już odgłos branego prysznica. Po kąpieli chłopak nawet nie zajrzał do
kuchni tylko gdzieś poszedł. Gdy już uporałam się ze sprzątaniem poszłam
do łazienki umyć zęby. Później skierowałam się do mojej sypialni a
tam? Harold w MOIM łóżku. Zatrzymałam się w pół kroku jak to zauważyłam,
Harry zdaje się załapał o co chodzi bo powiedział.
-Chyba nie myślałaś że będę spał na kanapie? Kazałaś mi zostać więc
zostaję i śpię dziś z Tobą- wyszczerzył się. Nic nie odpowiedziałam.-
Kanapa albo ja.- usłyszałam jeszcze. W głowie pojawił mi się obraz
kanapy w salonie. Była mała, przeznaczona do oglądania telewizji i
czytania książek, była niewygodna! Westchnęłam i udałam się w stronę
łóżka.
-Posuń się- powiedziałam nieco ostro, ale chłopak zrobił to o co
prosiłam. Ułożyłam się wygodnie i powiedziałam- My zdecydowanie za dużo
ze sobą sypiamy.
-Możemy dopiero zacząć- powiedział zadziornie Harry wprost do mojego ucha, tak samo jak rano, przemknęło mi przez myśl.
-Co masz na myśli?- spytałam
-O, ty już dobrze wiesz- powiedział i przysunął się jeszcze bliżej.
-Jeżeli o to chodzi to odpowiedź brzmi :nie.
-Ale czemu?
-Bo nie chce.
-Wszystkie chcą- powiedział Harold
-Ja nie jestem wszystkie- odpowiedziałam nieco rozdrażniona.
-Racja- odpowiedział i przytulił mnie do siebie. W takiej pozycji zasnęliśmy.
I jak? Podoba się? Mam nadzieję że tak, kocham Was :D
piątek, 21 września 2012
piątek, 14 września 2012
7. "Oj, nie marudź i chodź spać"
Jestem z siebie dumna:D Odcinek jest w piątek! Miłego czytania c:
Ktoś lekko mnie szturchnął.
-Wstawaj- usłyszałam lekko zachrypnięty głos Anthonego, na co mruknęłam jak niezadowolona kotka.
-Która godzina? -zapytałam minimalnie uchylając powieki.
-8 rano.
-Zapomnij- powiedziałam zaspana.
-A tak w ogóle to czemu znów nie zamknęłaś drzwi od mieszkania?
-Zapomniałam- mruknęłam i na wpół śpiąc słuchałam monologu o bezpieczeństwie który wykładał mój chłopak.- Oj, nie marudź i chodź spać- powiedziałam i odsunęłam kołdrę. Z pod pół zamkniętych powiek zobaczyłam że postać chłopaka zciągnęła już ubranie wierzchnie i teraz zabierała się za czarne bokserki.
-Harry?! –krzyknęłam zdziwiona siadając na łóżku.- Co ty robisz?
-No powiedziałaś żebym z tobą spał, ale już chyba się wyspałaś.- po czym uśmiechnął się cwnie- widzę że ten widok Cię pobudza. Będę o tym pamiętać.
-Och, daj spokój- rzuciłam w niego poduszką, sama opadając na tą która była jeszcze w łóżku.- Wiesz gdzie są drzwi- mruknęłam i niemal od razu zasnęłam.
Uchyliłam powieki moim oczom ukazała się jasnobrązowa, opalona skóra opinająca wyrzeźbione mięśnie brzucha. Uśmiechnęłam się lekko na ten widok. Sunęłam wzrokiem w górę aż do twarzy. Twarzy Harrego Styles’a! Chłopak uśmiechał się i bawił moimi włosami.
-Co tu robisz? –spytałam cicho nie odrywając głowy od torsu chłopaka.
-Przyszedłem Ci powiedzieć że potrzebna mi stylizacja na dzisiejszą sesje.
-Przecież Lou miała się dziś wami zająć, więc dla czego przyszedłeś do mnie?- spytałam z podejrzliwością.
-Nie myśl sobie że jesteś taka wspaniała- odpowiedział chłopak- Lou po prostu spodobał się pewien sweterek który od dwóch dni próbuje mi wcisnąć, a on jest po prostu okropny. Więc powiedziałem jej że ty mnie ubierzesz.
-Aha- powiedziałam mądrze- a kiedy ta sesja?
-O 12.
-A która godzina?
-Przed 11
-Aha- znów mądra odpowiedź.
Podczas tej rozmowy ja nadal nie odrywałam twarzy od ciała Harrego a on ciągle bawił się moimi włosami.
-Całkiem tak przyjemnie- powiedział chłopak po kilku minutach milczenia, a ja w odpowiedzi coś mruknęłam.
-Nie podoba ci się?- spytał i brutalnie mnie z siebie zwalił przygniatając mnie następnie swoim ciałem. Nie mogłam oddychać, ale nie przeszkadzało mi to. –No to jak?- usłyszałam pytanie, usta Styles’a znajdowały się koło mojego ucha, które chwilę potem zostało prze niego lekko ugryzione. Nie mogłam się skupić. Jednak po chwili udało mi się zebrać myśli do kupy.
-Mhym całkiem przyjemnie- odpowiedziałam cicho.
-No widzisz, to nie takie trudne- usłyszałam odpowiedź i dostałam buziaka w usta. Chłopak szybko ewakuował się z łóżka zabierając z sypialni swoje rzeczy. Gdy się otrząsnęłam z „szoku” zdążyłam krzyknąć do oddalającej się postaci.- Ja mam chłopaka!
-A ja dziewczynę!- usłyszałam odpowiedź dobiegającą najprawdopodobniej z kuchni.
-Ty z nią już nie chodzisz!
-Ale sypiam.
-Idiota!- krzyknęłam jeszcze i poszłam do garderoby wybrać jakieś ciuchu. Założyłam koronkowe rajstopy i dłuższą, szerszą, szarą tunikę a do tego glany. Poszłam zrobić szybki makijaż, włosów nie rozczesywałam bo wyglądały względnie dobrze i poszłam do kuchni. W pomieszczeniu czekał na mnie kubek z kawą i Harry w zestawie.
-Dzięki- mruknęłam zabierając od niego kawkę.- Czemu jesteś dziś taki miły?- zapytałam i upiłam łyk nieco już zimnej kawy. Mogłabym tak zaczynać każdy ranek, jednak mój chłopak jest w trasie. Po Ameryce.
-Powiedzmy że mam dzień dobroci dla zwierząt. To jest stylistek, tak, stylistek.- powiedział Harry szczerząc się, jednak uśmiech zniknął z jego twarzy kiedy moja kawa znalazła się na jego białej koszulce (na włosy nie ważyłam się wylać)
-Wylizać?- spytałam słodko
-Mogłabyś- usłyszałam odpowiedź.
-Nie, raczej nie. Powinniśmy się już zbierać. Proszę cię, powiedz że masz ze sobą jakieś ciuchy.
-Jasne że mam.- odpowiedział zielonooki.
-To super, jesteś świetny. –powiedziałam szybko
-No wiem- czyżby duma w głosie Stylesa?
-Co wiesz?- zapytałam żeby go zdenerwować.
-Że jestem świetny!
-Kto ci tak powiedział?
-No ty!
-Nie wydaje mi się.- i skończyłam dyskusję na ten temat- Musimy się spieszyć, no dawaj te ciuchy.
Piętnaście minut później każde z nas opuściło moje mieszkanie i udało się do budynku w którym miała odbyć się sesja, oczywiście każde swoim samochodem.
I co? Podoba się? Mam nadzieję że tak:) Kocham Was:*
Ktoś lekko mnie szturchnął.
-Wstawaj- usłyszałam lekko zachrypnięty głos Anthonego, na co mruknęłam jak niezadowolona kotka.
-Która godzina? -zapytałam minimalnie uchylając powieki.
-8 rano.
-Zapomnij- powiedziałam zaspana.
-A tak w ogóle to czemu znów nie zamknęłaś drzwi od mieszkania?
-Zapomniałam- mruknęłam i na wpół śpiąc słuchałam monologu o bezpieczeństwie który wykładał mój chłopak.- Oj, nie marudź i chodź spać- powiedziałam i odsunęłam kołdrę. Z pod pół zamkniętych powiek zobaczyłam że postać chłopaka zciągnęła już ubranie wierzchnie i teraz zabierała się za czarne bokserki.
-Harry?! –krzyknęłam zdziwiona siadając na łóżku.- Co ty robisz?
-No powiedziałaś żebym z tobą spał, ale już chyba się wyspałaś.- po czym uśmiechnął się cwnie- widzę że ten widok Cię pobudza. Będę o tym pamiętać.
-Och, daj spokój- rzuciłam w niego poduszką, sama opadając na tą która była jeszcze w łóżku.- Wiesz gdzie są drzwi- mruknęłam i niemal od razu zasnęłam.
Uchyliłam powieki moim oczom ukazała się jasnobrązowa, opalona skóra opinająca wyrzeźbione mięśnie brzucha. Uśmiechnęłam się lekko na ten widok. Sunęłam wzrokiem w górę aż do twarzy. Twarzy Harrego Styles’a! Chłopak uśmiechał się i bawił moimi włosami.
-Co tu robisz? –spytałam cicho nie odrywając głowy od torsu chłopaka.
-Przyszedłem Ci powiedzieć że potrzebna mi stylizacja na dzisiejszą sesje.
-Przecież Lou miała się dziś wami zająć, więc dla czego przyszedłeś do mnie?- spytałam z podejrzliwością.
-Nie myśl sobie że jesteś taka wspaniała- odpowiedział chłopak- Lou po prostu spodobał się pewien sweterek który od dwóch dni próbuje mi wcisnąć, a on jest po prostu okropny. Więc powiedziałem jej że ty mnie ubierzesz.
-Aha- powiedziałam mądrze- a kiedy ta sesja?
-O 12.
-A która godzina?
-Przed 11
-Aha- znów mądra odpowiedź.
Podczas tej rozmowy ja nadal nie odrywałam twarzy od ciała Harrego a on ciągle bawił się moimi włosami.
-Całkiem tak przyjemnie- powiedział chłopak po kilku minutach milczenia, a ja w odpowiedzi coś mruknęłam.
-Nie podoba ci się?- spytał i brutalnie mnie z siebie zwalił przygniatając mnie następnie swoim ciałem. Nie mogłam oddychać, ale nie przeszkadzało mi to. –No to jak?- usłyszałam pytanie, usta Styles’a znajdowały się koło mojego ucha, które chwilę potem zostało prze niego lekko ugryzione. Nie mogłam się skupić. Jednak po chwili udało mi się zebrać myśli do kupy.
-Mhym całkiem przyjemnie- odpowiedziałam cicho.
-No widzisz, to nie takie trudne- usłyszałam odpowiedź i dostałam buziaka w usta. Chłopak szybko ewakuował się z łóżka zabierając z sypialni swoje rzeczy. Gdy się otrząsnęłam z „szoku” zdążyłam krzyknąć do oddalającej się postaci.- Ja mam chłopaka!
-A ja dziewczynę!- usłyszałam odpowiedź dobiegającą najprawdopodobniej z kuchni.
-Ty z nią już nie chodzisz!
-Ale sypiam.
-Idiota!- krzyknęłam jeszcze i poszłam do garderoby wybrać jakieś ciuchu. Założyłam koronkowe rajstopy i dłuższą, szerszą, szarą tunikę a do tego glany. Poszłam zrobić szybki makijaż, włosów nie rozczesywałam bo wyglądały względnie dobrze i poszłam do kuchni. W pomieszczeniu czekał na mnie kubek z kawą i Harry w zestawie.
-Dzięki- mruknęłam zabierając od niego kawkę.- Czemu jesteś dziś taki miły?- zapytałam i upiłam łyk nieco już zimnej kawy. Mogłabym tak zaczynać każdy ranek, jednak mój chłopak jest w trasie. Po Ameryce.
-Powiedzmy że mam dzień dobroci dla zwierząt. To jest stylistek, tak, stylistek.- powiedział Harry szczerząc się, jednak uśmiech zniknął z jego twarzy kiedy moja kawa znalazła się na jego białej koszulce (na włosy nie ważyłam się wylać)
-Wylizać?- spytałam słodko
-Mogłabyś- usłyszałam odpowiedź.
-Nie, raczej nie. Powinniśmy się już zbierać. Proszę cię, powiedz że masz ze sobą jakieś ciuchy.
-Jasne że mam.- odpowiedział zielonooki.
-To super, jesteś świetny. –powiedziałam szybko
-No wiem- czyżby duma w głosie Stylesa?
-Co wiesz?- zapytałam żeby go zdenerwować.
-Że jestem świetny!
-Kto ci tak powiedział?
-No ty!
-Nie wydaje mi się.- i skończyłam dyskusję na ten temat- Musimy się spieszyć, no dawaj te ciuchy.
Piętnaście minut później każde z nas opuściło moje mieszkanie i udało się do budynku w którym miała odbyć się sesja, oczywiście każde swoim samochodem.
I co? Podoba się? Mam nadzieję że tak:) Kocham Was:*
sobota, 8 września 2012
6. "Och, How I wish that's was me..."
Była niedziela, właśnie pakowałam talerz po spaghetti do zmywarki, gdy usłyszałam że ktoś wszedł do mojego mieszkania. -Mogłabyś
zamykać drzwi, skoro mieszkasz sama- powiedział Harold i wparował do
kuchni.Nic na to nie odpowiedziałam, po prostu zapominam zamykać te
cholerne drzwi a tak w ogóle co go to obchodzi?- Chciałem Cię przeprosić
i wynagrodzić to...to co zrobiłem.
-Louis Ci kazał?- zapytałam
-Tak, znaczy nie, no powiedział żebym Cię przeprosił bo inaczej, powiedzmy że skończył bym uszkodzony.
-Aha...no więc słucham.
-Przecież już przeprosiłem- jęknął Hazza.
-Nie, powiedziałeś że chcesz mnie przeprosić.
-Emma, przepraszam, głupio mi, wczoraj miałem okropny humor i wszystko mnie drażniło. No, może być, a teraz się ubieraj.
-Co?- zdziwiłam się.
-Na przeprosiny zabieram cię na festiwal rockowy.
-Naprawdę? Dzięki!- I podbiegłam do Harrego z zamiarem rzucenia mu się na szyję, ale opamiętałam się 10 cm przed chłopakiem i pobiegłam do garderoby po ciuchy.
Ubrana w ciemne dżinsy, martensy i w świetny czarny, sweterek z ponaszywanymi na nim perełkami weszłam do kuchni.
-Ymm Harry? Jesteś pewien że białe trampki to dobry pomysł?- wskazałam na converse'y chłopaka, ludzie ci je zadepczą.Wczoraj dostałam przesyłkę z ubraniami dla was i są tam chyba czarne, będą lepsze.- I udałam się do salonu gdzie stała pokaźna paczka. Wygrzebałam z niej trampki i podałam chłopakowi.-Proszę, przebieraj je szybko a ja lecę po torebkę. -Zapowiadało się cudowne popołudnie.
Kiedy usadowiłam się wygodnie w samochodzie Harrego i zapięłam pasy zapytałam.
-A tak w ogóle to jakie zespoły będą na tym festiwalu?
-Różne, ale myślę że zainteresuje Cię Metallica i 30 Seconds to Mars ale będzie też Foo Fighters i inni fajni artyści.
-Okej z racji tego że dzisiaj mnie przepraszasz i w ogóle to słuchamy mojej muzyki- Powiedziałam i wyjęłam z torebki "Black Album" Metalliki.
-Świetnie! Uwielbiam tą płytę- powiedział Harold i włożył ją do odtwarzacza.
-Serio?- spytałam zdziwiona.
-Serio- odpowiedział chłopak i zaczął śpiewać z Jamesem.
-Tony!- krzyknęłam i rzuciłam się w ramiona chłopaka- Tak się cieszę że w jedyny wolny weekend przyleciałeś dla mnie do Londynu.
-Stęskniłem się- odpowiedział tylko chłopak i po raz kolejny obrócił się ze mną w ramionach w okół własnej osi tak, że "latałam" w powietrzu.-Masz ochotę na obiad?
-Jasne- odpowiedziałam- chociaż teraz trochę mi niedobrze.- Anthony zaśmiał się tylko i dał mi buziaka w policzek.
-Chodźmy już.
Wyszliśmy z lotniska i udaliśmy się w stronę mojego samochodu. Ruszyliśmy z parkingu, zapominając o torbie Anthonego postawionej na asfalcie i musieliśmy się po nią wracać.Z bagażem w bagażniku ruszyliśmy w drogę. Zatrzymaliśmy się w pierwszej napotkanej restauracji. Był to przytulny nieduży lokal w którym serwowano kuchnię włoską. Bez namysłu zamówiłam porcję spaghetti tak samo jak Tony, oboje je uwielbialiśmy. Przez cały posiłek prowadziliśmy żywą rozmowę. Anthony opowiadał mi co dzieje się pod czas ich trasy koncertowej o różnych ciekawych zdarzeniach i w końcu o tym że mają szansę podpisać duży kontrakt płytowy i przenieść się do USA.
-Mogłabyś też przeprowadzić się do Los Angeles. Miasto na pewno Ci się spodoba. Jest tam dużo słońca i wiele ciekawych miejsc. Ja się w nim zakochałem. Moglibyśmy mieszkać razem. Tylko pomyśl, to wspaniałe!
-Taaak- odpowiedziałam bez przekonania. Nie podobała mi się perspektywa wyprowadzki z Londynu. Kochałam to miasto, kochałam częste deszcze i nastrój panujący w stolicy. Za to wizja mieszkania w gorącym LA mnie przerażała. W ogóle ta cała sytuacja mnie zaskoczyła i nie byłam w cale pewna czy właśnie tego bym chciała...
Po pysznym obiedzie ruszyliśmy ku centrum Londynu.
-Tony, pojedziemy najpierw do chłopaków. Muszę zanieść im ubrania i kilka przesyłek. Nie wiem czemu przyszły na mój adres... To pojedziemy do studio ok?
-Okej. Spędzasz z ni mi sporo czasu.- Zagadnął Tony.
-Tak, tego wymaga moja praca. Muszę być pod ręką a przynajmniej pod telefonem. Teraz jest szczególnie gorący okres bo Lux choruje, biedna mała i Lou musi się nią zajmować więc ja mam teraz więcej obowiązków. Musiałam chodzić na kurs fryzjerski! Się chłopaki wycierpieli, ale potrafię już u łożyć im fryzury więc jest dobrze.
Podjechaliśmy pod budynek studia. Wyciągnęliśmy z tylnego siedzenia baczki i pokrowce z ubraniami i zaczęliśmy się wspinać w kierunku sali prób bo tam, jak przypuszczałam byli chłopcy. Nie myli łam się za drzwi dochodziła muzyka. Weszłam do pokoju przyciskając palec prawej ręki do ust żeby zespół nie przestawał grać a w lewej niosłam pokrowce. Położyłam ubrania na kanapie a na ziemi Tony położył paczki.
-Zostańmy jeszcze chwilkę, dobrze? Bardzo lubię tą piosenkę- szepnęłam do mojego chłopaka.
One Direction wykonywało teraz "I wish"
"Gdy przechodzisz obok, próbuję to powiedzieć
ale potem zamarzam i nigdy tego nie robię, Mój język staje się napięty a słowa uwięzione." Anthony objął mnie w talii od tyłu i położył głowę na mym ramieniu. Zaczęliśmy powoli bujać się w rytm piosenki (taaa raczej było to tylko zwykłe kiwanie się na boki)
"Ale widzę cię z nim, tańczącą powoli,rozdziera mnie to,bo ty tego nie zauważasz,ilekroć go całujesz,załamuję się. Tak bardzo bym chciał, abym to był ja.On patrzy na ciebie
W sposób, w który ja mógłbym,robi wszystkie te rzeczy, które wiem, że mógłbym to robić ja.
Jeśli tylko można by cofnąć czas"
Anthony i ja nadal się bujaliśmy, aż dziwne że Niall nie zaczął się śmiać. "Poczuj moje ręce na twojej talii,gdy tańczymy w świetle księżyca,marzę, abym ja był tym, do którego dzwonisz późno w nocy,bo chcesz powiedzieć czy możemy zaśpiewać inną piosenkę?! Powiedział dość głośno Harry.
-Ale dla czego? -zapytał zdziwiony Liam.
-Ta nam wychodzi już bardzo dobrze, może poćwiczymy "Up all night"?- zaproponował Harold
- Raczej "I want" -powiedział daddy.
-I want to be love by youuuu- zaśpiewał Zayn.
-A może "More Than This"?- zapytał Lou- to jedna z twoich ulubionych - zwrócił się do Hazzy.
-I can love you more than thiiiiiiiss -zaśpiewał nasz human echo.
-Przestań!- wrzasnął Harold- czy my musimy mieć wszystkie piosenki o miłości?- zapytał już całkiem cicho tak, że ledwo go usłyszałam.- Robię sobie przerwę, idę na kawę chce ktoś?
Niall złożył zamówienie co najmniej na 3 osoby, więc Lokers zmuszony był wstąpić po drodze do Nandos,a reszta chłopaków zamówiła u Harrego swoje ulubione kawy. Pożegnałam się ze wszystkimi i wyszliśmy z Tonym.
-Louis Ci kazał?- zapytałam
-Tak, znaczy nie, no powiedział żebym Cię przeprosił bo inaczej, powiedzmy że skończył bym uszkodzony.
-Aha...no więc słucham.
-Przecież już przeprosiłem- jęknął Hazza.
-Nie, powiedziałeś że chcesz mnie przeprosić.
-Emma, przepraszam, głupio mi, wczoraj miałem okropny humor i wszystko mnie drażniło. No, może być, a teraz się ubieraj.
-Co?- zdziwiłam się.
-Na przeprosiny zabieram cię na festiwal rockowy.
-Naprawdę? Dzięki!- I podbiegłam do Harrego z zamiarem rzucenia mu się na szyję, ale opamiętałam się 10 cm przed chłopakiem i pobiegłam do garderoby po ciuchy.
Ubrana w ciemne dżinsy, martensy i w świetny czarny, sweterek z ponaszywanymi na nim perełkami weszłam do kuchni.
-Ymm Harry? Jesteś pewien że białe trampki to dobry pomysł?- wskazałam na converse'y chłopaka, ludzie ci je zadepczą.Wczoraj dostałam przesyłkę z ubraniami dla was i są tam chyba czarne, będą lepsze.- I udałam się do salonu gdzie stała pokaźna paczka. Wygrzebałam z niej trampki i podałam chłopakowi.-Proszę, przebieraj je szybko a ja lecę po torebkę. -Zapowiadało się cudowne popołudnie.
Kiedy usadowiłam się wygodnie w samochodzie Harrego i zapięłam pasy zapytałam.
-A tak w ogóle to jakie zespoły będą na tym festiwalu?
-Różne, ale myślę że zainteresuje Cię Metallica i 30 Seconds to Mars ale będzie też Foo Fighters i inni fajni artyści.
-Okej z racji tego że dzisiaj mnie przepraszasz i w ogóle to słuchamy mojej muzyki- Powiedziałam i wyjęłam z torebki "Black Album" Metalliki.
-Świetnie! Uwielbiam tą płytę- powiedział Harold i włożył ją do odtwarzacza.
-Serio?- spytałam zdziwiona.
-Serio- odpowiedział chłopak i zaczął śpiewać z Jamesem.
-Tony!- krzyknęłam i rzuciłam się w ramiona chłopaka- Tak się cieszę że w jedyny wolny weekend przyleciałeś dla mnie do Londynu.
-Stęskniłem się- odpowiedział tylko chłopak i po raz kolejny obrócił się ze mną w ramionach w okół własnej osi tak, że "latałam" w powietrzu.-Masz ochotę na obiad?
-Jasne- odpowiedziałam- chociaż teraz trochę mi niedobrze.- Anthony zaśmiał się tylko i dał mi buziaka w policzek.
-Chodźmy już.
Wyszliśmy z lotniska i udaliśmy się w stronę mojego samochodu. Ruszyliśmy z parkingu, zapominając o torbie Anthonego postawionej na asfalcie i musieliśmy się po nią wracać.Z bagażem w bagażniku ruszyliśmy w drogę. Zatrzymaliśmy się w pierwszej napotkanej restauracji. Był to przytulny nieduży lokal w którym serwowano kuchnię włoską. Bez namysłu zamówiłam porcję spaghetti tak samo jak Tony, oboje je uwielbialiśmy. Przez cały posiłek prowadziliśmy żywą rozmowę. Anthony opowiadał mi co dzieje się pod czas ich trasy koncertowej o różnych ciekawych zdarzeniach i w końcu o tym że mają szansę podpisać duży kontrakt płytowy i przenieść się do USA.
-Mogłabyś też przeprowadzić się do Los Angeles. Miasto na pewno Ci się spodoba. Jest tam dużo słońca i wiele ciekawych miejsc. Ja się w nim zakochałem. Moglibyśmy mieszkać razem. Tylko pomyśl, to wspaniałe!
-Taaak- odpowiedziałam bez przekonania. Nie podobała mi się perspektywa wyprowadzki z Londynu. Kochałam to miasto, kochałam częste deszcze i nastrój panujący w stolicy. Za to wizja mieszkania w gorącym LA mnie przerażała. W ogóle ta cała sytuacja mnie zaskoczyła i nie byłam w cale pewna czy właśnie tego bym chciała...
Po pysznym obiedzie ruszyliśmy ku centrum Londynu.
-Tony, pojedziemy najpierw do chłopaków. Muszę zanieść im ubrania i kilka przesyłek. Nie wiem czemu przyszły na mój adres... To pojedziemy do studio ok?
-Okej. Spędzasz z ni mi sporo czasu.- Zagadnął Tony.
-Tak, tego wymaga moja praca. Muszę być pod ręką a przynajmniej pod telefonem. Teraz jest szczególnie gorący okres bo Lux choruje, biedna mała i Lou musi się nią zajmować więc ja mam teraz więcej obowiązków. Musiałam chodzić na kurs fryzjerski! Się chłopaki wycierpieli, ale potrafię już u łożyć im fryzury więc jest dobrze.
Podjechaliśmy pod budynek studia. Wyciągnęliśmy z tylnego siedzenia baczki i pokrowce z ubraniami i zaczęliśmy się wspinać w kierunku sali prób bo tam, jak przypuszczałam byli chłopcy. Nie myli łam się za drzwi dochodziła muzyka. Weszłam do pokoju przyciskając palec prawej ręki do ust żeby zespół nie przestawał grać a w lewej niosłam pokrowce. Położyłam ubrania na kanapie a na ziemi Tony położył paczki.
-Zostańmy jeszcze chwilkę, dobrze? Bardzo lubię tą piosenkę- szepnęłam do mojego chłopaka.
One Direction wykonywało teraz "I wish"
"Gdy przechodzisz obok, próbuję to powiedzieć
ale potem zamarzam i nigdy tego nie robię, Mój język staje się napięty a słowa uwięzione." Anthony objął mnie w talii od tyłu i położył głowę na mym ramieniu. Zaczęliśmy powoli bujać się w rytm piosenki (taaa raczej było to tylko zwykłe kiwanie się na boki)
"Ale widzę cię z nim, tańczącą powoli,rozdziera mnie to,bo ty tego nie zauważasz,ilekroć go całujesz,załamuję się. Tak bardzo bym chciał, abym to był ja.On patrzy na ciebie
W sposób, w który ja mógłbym,robi wszystkie te rzeczy, które wiem, że mógłbym to robić ja.
Jeśli tylko można by cofnąć czas"
Anthony i ja nadal się bujaliśmy, aż dziwne że Niall nie zaczął się śmiać. "Poczuj moje ręce na twojej talii,gdy tańczymy w świetle księżyca,marzę, abym ja był tym, do którego dzwonisz późno w nocy,bo chcesz powiedzieć czy możemy zaśpiewać inną piosenkę?! Powiedział dość głośno Harry.
-Ale dla czego? -zapytał zdziwiony Liam.
-Ta nam wychodzi już bardzo dobrze, może poćwiczymy "Up all night"?- zaproponował Harold
- Raczej "I want" -powiedział daddy.
-I want to be love by youuuu- zaśpiewał Zayn.
-A może "More Than This"?- zapytał Lou- to jedna z twoich ulubionych - zwrócił się do Hazzy.
-I can love you more than thiiiiiiiss -zaśpiewał nasz human echo.
-Przestań!- wrzasnął Harold- czy my musimy mieć wszystkie piosenki o miłości?- zapytał już całkiem cicho tak, że ledwo go usłyszałam.- Robię sobie przerwę, idę na kawę chce ktoś?
Niall złożył zamówienie co najmniej na 3 osoby, więc Lokers zmuszony był wstąpić po drodze do Nandos,a reszta chłopaków zamówiła u Harrego swoje ulubione kawy. Pożegnałam się ze wszystkimi i wyszliśmy z Tonym.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)