Pamiętny pierwszy dzień pracy jako stylistka, był nieco inny
niż się spodziewałam. Po pierwsze nie było tak pięknie i miło a po drugie, no
cóż, okazało się że mam się opiekować Lux.
Ale wróćmy do początku.
Rano jak zwykle zaspałam , byłam na siebie wściekła bo chciałam zrobić jak najlepsze wrażenie tego pierwszego dnia, ale nie było na to czasu. Dziesiąta za pół godziny a ja z przerażeniem gapiłam się na wyświetlacz telefonu. Ubrałam się , no może się zdziwicie ale ubrałam potargane dżinsy koszulkę z Metalliki i glany a do tego marynarkę . Może gdybym miała czas ubrałabym się mniej „metalowo” ale przeszłości nie zmienię i nie chcę.
Byłam spóźniona. Bardzo. A Sadza ciągle plątał mi się pomiędzy nogami błagając o jedzenie. Tego dnia mój kot głodował.
Rano jak zwykle zaspałam , byłam na siebie wściekła bo chciałam zrobić jak najlepsze wrażenie tego pierwszego dnia, ale nie było na to czasu. Dziesiąta za pół godziny a ja z przerażeniem gapiłam się na wyświetlacz telefonu. Ubrałam się , no może się zdziwicie ale ubrałam potargane dżinsy koszulkę z Metalliki i glany a do tego marynarkę . Może gdybym miała czas ubrałabym się mniej „metalowo” ale przeszłości nie zmienię i nie chcę.
Byłam spóźniona. Bardzo. A Sadza ciągle plątał mi się pomiędzy nogami błagając o jedzenie. Tego dnia mój kot głodował.
Nie przestrzegając przepisów drogowych gnałam do centrum Londynu, co nie udało mi
się do końca przez jakiegoś gościa w audi . Stojąc w korku zdążyłam się
uczesać, zrobić makijaż, prześpiewać kilka piosenek i powyklinać wszystkich
kierowców(a najbardziej tego z audi).
Parę minut po 10 zaparkowałam samochód przed budynkiem studia i weszłam do środka. Na Tym się skończyło, nie wiedziałam co dalej, gdzie iść. Po kilku minutach błąkania się po budynku usłyszałam głos Lou, która była zdaje się troszeczkę zdenerwowana moim spóźnieniem. Szybko weszłam do pomieszczenia i powiedziałam:
-Przepraszam, korki i jakiś frajer z audi który w ogóle nie potrafi jeździć! Naprawdę, gdyby nie on byłabym tu na czas! Kupi sobie fajne auto i myśli że mu wszystko wolno.- odkrząknęłam- Mam na imię Emma.- i uśmiechnęłam się do ośmiu osób w pomieszczeniu.
-Tak, to właśnie jest Emma, moja asystentka- Lou podeszła do mnie i chwyciła od tyłu za ramiona pokazując mnie zgromadzonym, co było błędem bo jest ode mnie niższa i całkowicie się za mną schowała. Kobieta wyszła zza moich pleców i wzięła na ręce roczną dziewczynkę.
-To jest Lux, moja córka.
-Cześć skarbie- uśmiechnęłam się do dziecka robiąc przy okazji głupią minę na co odwzajemniło uśmiech.
-Mała cię chyba lubi więc będzie ci lepiej.- powiedziała z zadowoleniem Lou
-Lepiej?- zdziwiłam się ona chyba nie ma na myśli… nie lubię małych dzieci!
-Okej Emma tu mamy Paula, menagera i cudowną piątkę.
Z kanapy podniósł się pierwszy chłopak a za nim reszta.
-Cześć, jestem Liam, miło Cię poznać.
-Hej jestem Zayn – czarnowłosy podał mi rękę.
-Jestem Niall- powiedział blondyn z zabawnym akcentem
-Ja jestem Louis , pamiętaj paski są tylko dla mnie.- zaśmiałam się i obiecałam że nie dopuszczę do tego by ktoś je założył.
-A ja Harry ten frajer z fajnym autem.
Każdy normalny człowiek, a w każdym razie dziewczyna zawstydziła by się z tego powodu, ale nie ja.
-Ahaaa… czyli prawo jazdy dostałeś wraz z samochodem?- zapytałam niewiele myśląc. Ba! Nic nie myśląc! Czwórka chłopaków zaczęła się śmiać a Louis krzyknął do mnie : High five Emma! Przybiłam i w tedy właśnie pomyślałam sobie że znalazłam kandydata na najlepszego przyjaciela.
***
Parę minut po 10 zaparkowałam samochód przed budynkiem studia i weszłam do środka. Na Tym się skończyło, nie wiedziałam co dalej, gdzie iść. Po kilku minutach błąkania się po budynku usłyszałam głos Lou, która była zdaje się troszeczkę zdenerwowana moim spóźnieniem. Szybko weszłam do pomieszczenia i powiedziałam:
-Przepraszam, korki i jakiś frajer z audi który w ogóle nie potrafi jeździć! Naprawdę, gdyby nie on byłabym tu na czas! Kupi sobie fajne auto i myśli że mu wszystko wolno.- odkrząknęłam- Mam na imię Emma.- i uśmiechnęłam się do ośmiu osób w pomieszczeniu.
-Tak, to właśnie jest Emma, moja asystentka- Lou podeszła do mnie i chwyciła od tyłu za ramiona pokazując mnie zgromadzonym, co było błędem bo jest ode mnie niższa i całkowicie się za mną schowała. Kobieta wyszła zza moich pleców i wzięła na ręce roczną dziewczynkę.
-To jest Lux, moja córka.
-Cześć skarbie- uśmiechnęłam się do dziecka robiąc przy okazji głupią minę na co odwzajemniło uśmiech.
-Mała cię chyba lubi więc będzie ci lepiej.- powiedziała z zadowoleniem Lou
-Lepiej?- zdziwiłam się ona chyba nie ma na myśli… nie lubię małych dzieci!
-Okej Emma tu mamy Paula, menagera i cudowną piątkę.
Z kanapy podniósł się pierwszy chłopak a za nim reszta.
-Cześć, jestem Liam, miło Cię poznać.
-Hej jestem Zayn – czarnowłosy podał mi rękę.
-Jestem Niall- powiedział blondyn z zabawnym akcentem
-Ja jestem Louis , pamiętaj paski są tylko dla mnie.- zaśmiałam się i obiecałam że nie dopuszczę do tego by ktoś je założył.
-A ja Harry ten frajer z fajnym autem.
Każdy normalny człowiek, a w każdym razie dziewczyna zawstydziła by się z tego powodu, ale nie ja.
-Ahaaa… czyli prawo jazdy dostałeś wraz z samochodem?- zapytałam niewiele myśląc. Ba! Nic nie myśląc! Czwórka chłopaków zaczęła się śmiać a Louis krzyknął do mnie : High five Emma! Przybiłam i w tedy właśnie pomyślałam sobie że znalazłam kandydata na najlepszego przyjaciela.
***
Anthonego poznałam na jednym z koncertów, blondyn z
dłuższymi włosami uratował mnie przed upadkiem w szaleńczym pogo. Od razu wpadł mi w oko. Wysoki, dobrze
zbudowany, niebieskooki. Ideał! Po koncercie uparł się, że odprowadzi mnie do
domu, a ja bez protestu zgodziłam się, nie wspominając nawet że na parkingu
stoi mój samochód.
Od tego pamiętnego wieczora minął już tydzień. Siedziałam razem z chłopakami, grając razem z Niall’em w wyścigi. Harrego nie było. Nagle zadzwonił mój telefon, szeroko uśmiechnęłam się gdy rozpoznałam muzykę przypisaną Anthonemu. Bez namysłu przerwałam grę, wręczając Liam’owi joystick i odebrałam połączenie, wychodząc z pokoju. Wróciłam cała w skowronkach. Anthony zaprosił mnie na randkę! Chłopcy od razu zobaczyli zmianę.
-Ooo co się stało? Czyżbyś się zakochała?- Spytał od razu Lou z wymowną miną.
-Może- odpowiedziałam wesoło
-No to opowiadaj! Jak wygląda, gdzie się poznaliście, jaki jest. Musimy znać szczegóły!- Dopytywał się „pasiasty”
A ja zadowolona że mogę się komuś zwierzyć, zaczęłam opowiadać (nie zdążyłam ostatnio porozmawiać z Louisem z którym zaprzyjaźniłam się na śmierć i życie)
-Ma na imię Anthony, poznaliśmy się w niedzielę, tydzień temu na koncercie. A wiecie że Tony też ma zespół? Jest wokalistą, zabiorę was na ich występ, są niesamowici! Anthony ma cudowny głos i jest taki przystojny! Mówię wam! A w dodatku ma taki cudowny charakter jest miły i opiekuńczy. Jutro idę z nim na randkę. Jestem taka szczęśliwa! Nie mogę się doczekać.
-Mam nadzieję, że jest rzeczywiście taki cudowny jakim go opisujesz bo inaczej będzie miał z nami do czynienia!- Powiedział Lou, a reszta poparła przyjaciela.
-Jesteście kochani!- Powiedziałam i przytuliłam się z chłopakami na miśka. Później miałam małe problemy bo moje łańcuszki zahaczyły się o sweter Zayna, a jego kolczyki o moje włosy i chłopaki musieli pomagać nam się odplątać, gdy już się uwolniliśmy pobiegliśmy do łazienki. Na korytarzu była mała przepychanka, a do łazienki wpadaliśmy razem, ustalając że lustra prawdopodobnie wystarczy dla naszej dwójki. Zaczęliśmy poprawiać fryzury, (dziwne było to, że ja z moimi długimi kudłami uporałam się szybciej niż mulat że swoimi).
-Wiesz- Zaczął Zayn i nagle urwał, jakby stwierdził że nie powinien kończyć zdania.
-Nooo?- Zapytałam z zaciekawieniem- No mów, nikomu nie powiem- uśmiechnęłam się do przyjaciela.
-Zacząłem znów spotykać się z Perrie- powiedział szybko.
-Co?- zdziwiłam się- Chłopaki wiedzą?
-Nie, jasne że nie. Nie pochwaliliby tego związku, ty widzę też nie- powiedział zrezygnowany- Ale ja ją kocham…
-No coś ty! Zayn! To wspaniale!- krzyknęłam i przytuliłam chłopaka a on odwzajemnił gest.
-Jak dobrze, że wreszcie zaczyna nam się układać – powiedziałam i w tym samym momencie zauważyłam Harrego który stanął jak wryty i przyglądał się nam przez niezamknięte drzwi, uśmiechał się drwiąco. Jednak szybko odwrócił się na pięcie i ruszył w stronę drzwi wyjściowych.
-A jemu co? –Zapytał Zayn.
-Nie wiem- odpowiedziałam i wyszłam z pomieszczenia.
Od tego pamiętnego wieczora minął już tydzień. Siedziałam razem z chłopakami, grając razem z Niall’em w wyścigi. Harrego nie było. Nagle zadzwonił mój telefon, szeroko uśmiechnęłam się gdy rozpoznałam muzykę przypisaną Anthonemu. Bez namysłu przerwałam grę, wręczając Liam’owi joystick i odebrałam połączenie, wychodząc z pokoju. Wróciłam cała w skowronkach. Anthony zaprosił mnie na randkę! Chłopcy od razu zobaczyli zmianę.
-Ooo co się stało? Czyżbyś się zakochała?- Spytał od razu Lou z wymowną miną.
-Może- odpowiedziałam wesoło
-No to opowiadaj! Jak wygląda, gdzie się poznaliście, jaki jest. Musimy znać szczegóły!- Dopytywał się „pasiasty”
A ja zadowolona że mogę się komuś zwierzyć, zaczęłam opowiadać (nie zdążyłam ostatnio porozmawiać z Louisem z którym zaprzyjaźniłam się na śmierć i życie)
-Ma na imię Anthony, poznaliśmy się w niedzielę, tydzień temu na koncercie. A wiecie że Tony też ma zespół? Jest wokalistą, zabiorę was na ich występ, są niesamowici! Anthony ma cudowny głos i jest taki przystojny! Mówię wam! A w dodatku ma taki cudowny charakter jest miły i opiekuńczy. Jutro idę z nim na randkę. Jestem taka szczęśliwa! Nie mogę się doczekać.
-Mam nadzieję, że jest rzeczywiście taki cudowny jakim go opisujesz bo inaczej będzie miał z nami do czynienia!- Powiedział Lou, a reszta poparła przyjaciela.
-Jesteście kochani!- Powiedziałam i przytuliłam się z chłopakami na miśka. Później miałam małe problemy bo moje łańcuszki zahaczyły się o sweter Zayna, a jego kolczyki o moje włosy i chłopaki musieli pomagać nam się odplątać, gdy już się uwolniliśmy pobiegliśmy do łazienki. Na korytarzu była mała przepychanka, a do łazienki wpadaliśmy razem, ustalając że lustra prawdopodobnie wystarczy dla naszej dwójki. Zaczęliśmy poprawiać fryzury, (dziwne było to, że ja z moimi długimi kudłami uporałam się szybciej niż mulat że swoimi).
-Wiesz- Zaczął Zayn i nagle urwał, jakby stwierdził że nie powinien kończyć zdania.
-Nooo?- Zapytałam z zaciekawieniem- No mów, nikomu nie powiem- uśmiechnęłam się do przyjaciela.
-Zacząłem znów spotykać się z Perrie- powiedział szybko.
-Co?- zdziwiłam się- Chłopaki wiedzą?
-Nie, jasne że nie. Nie pochwaliliby tego związku, ty widzę też nie- powiedział zrezygnowany- Ale ja ją kocham…
-No coś ty! Zayn! To wspaniale!- krzyknęłam i przytuliłam chłopaka a on odwzajemnił gest.
-Jak dobrze, że wreszcie zaczyna nam się układać – powiedziałam i w tym samym momencie zauważyłam Harrego który stanął jak wryty i przyglądał się nam przez niezamknięte drzwi, uśmiechał się drwiąco. Jednak szybko odwrócił się na pięcie i ruszył w stronę drzwi wyjściowych.
-A jemu co? –Zapytał Zayn.
-Nie wiem- odpowiedziałam i wyszłam z pomieszczenia.
Może troszkę nudne, ale to początek. Obiecuje że opowiadanie się rozkręci!
Huhuh, podoba mi się! :D Wreedny Harry. Albo nie, wredna Ona, xD no, to czekam na next. :P
OdpowiedzUsuńejj , podoba mi się : 3 bardzo fajnie się zaczyna . Oczywiście , będę śledzić następne rozdziały : D
OdpowiedzUsuń