piątek, 3 sierpnia 2012

2. "Nigdy ich nie zobaczysz w swojej sypialni"


Tego dnia miałam zawieść Harremu ubrania na jutrzejszy wieczorny udział w jakimś programie.  Podjechałam pod jego dom i wyciągnęłam z bagażnika kilka zestawów ubrań, aby książę mógł coś dla siebie wybrać. Szczerze nie lubiłam do niego jeździć, sprawa która z resztą chłopaków ograniczała się do dziesięciu minut u niego minimum zajmowała pół godziny.  Przez cały ten czas musiałam wysłuchiwać jego opinii na temat danego ciucha, dobrze, że się interesował modą i tym co ma nosić, ale to w końcu ja tu jestem stylistką  i wiem, w czym będzie wglądać dobrze. Lou nabrała do mnie takiego zaufania, że pozwalała mi samej zajmować się stylizacjami chłopaków.
Z westchnieniem wdrapałam się na 3 stopnie i zadzwoniłam do drzwi. Chłopak kazał mi czekać wystarczająco długo że zdążyłam się na niego wkurzyć. W końcu drzwi się otwarły.
-Cześć- powiedziałam chłodno i bez zaproszenia weszłam do domu. Ubrania rozłożyłam na kanapie w dosyć zasyfionym salonie.-Proponuję tą marynarkę, te spodnie, koszulkę, a trampki możesz wybrać sobie sam. Białe albo czarne.- wskazywałam palcem na poszczególne części garderoby. Zdążyłam na pamięć nauczyć się stylu Harrego aby zaoszczędzić czas na bezsensowne sprzeczki.
-I tak zawsze wszystko wybieram sam. Ale to może być. Ale buty chcę zielone.- Jestem pewna że zrobił mi to na złość, wiedział że zielone converse’y nie będą do niczego pasować.
-Białe.- Odpowiedziałam z naciskiem.
-Zielone.-Harry upierał się.
-Czarne.
-Nie.
-Czerwone albo pójdziesz boso.
-Dobra. –Uśmiechnęłam się triumfalnie.
-To super że mamy to z głowy. Cześć, do jutra.- skierowałam się do drzwi.
-Czekaj!- Boże,  czego ten chłopak ode mnie chce? -Musisz mi pomóc. – w pokoju było słychać tylko moje głębokie westchnienie.
-No czego?
-Posprzątaj tu.- Harry powiedział to dosyć poważnie.
-Co? Żartujesz sobie zemnie?
-Nie, masz tu posprzątać.
-Niby czemu mam sprzątać twój syf?- zaakcentowałam przedostatnie słowo.
-Bo u mnie pracujesz.-Usłyszałam w odpowiedzi.- Jeśli tu nie posprzątasz to możesz pożegnać się z tą pracą.
-To nie ty mnie zatrudniasz, to po pierwsze, a po drugie nie jestem sprzątaczką.
-Kurwa. Tak ci trudno posprzątać ten cholerny bałagan?!- Chłopak wybuchnął.
-A niby czemu mam ci tu sprzątać?
-Dzwoniła mama. Za jakieś trzy  godziny przyjadą z Gemmą do Londynu.
-Aha- odparłam tylko.- To może zamów ekipę sprzątającą? –zaproponowałam.
-Nie mają nikogo, trzeba zamówić trochę wcześniej.
-Wiem! Zadzwoń po swoją dziewczynę! Na twitterze  rozpisuje się jak to cudownie spędza sobotę oglądając film, więc na pewno ma czas. A poza tym w każdym wywiadzie mówi jak to sobie pomagacie i w ogóle.- powiedziałam naśladując styl mówienia Lisette.
-Mam już jej dosyć !Nie zniosę jej już minuty więcej! Ta idiotka nie jest moją dziewczyną!
-Co? Zerwaliście?- na serio się zdziwiłam.
-No nie mów że jesteś taka głupia i nie zauważyłaś.
-Wyrażaj się! –upomniałam tego chama- A zatem kiedy zerwaliście bo jeszcze wczoraj lizaliście się przed jakimś paparazzi.
-Dalej jest moją dziewczyną. –Chłopak umilkł, ale chyba dla tego że zabiłam go wzrokiem. Jednak jego śmierć trwała tylko kilka sekund i była tylko po to żeby  popatrzeć na moją minę. Tym razem Harry uśmiechnął się z triumfem i mówił dalej.- Ludzie z wytwórni ustawili ten związek aby wypromować ją i jej płytę, a poza tym trochę szumu przyda się też One Direction.- zawsze gardziłam ludźmi  którzy potrafili zrobić dosłownie wszystko dla pieniędzy.
-To czemu z nią tak często wychodzisz? –Nie dałam mu szansy na odpowiedź, zrobiłam to sama- No tak. Czego facet nie zrobi dla ładnej dupy. –Hazza nic nie odpowiedział.- Pomogę ci, ale nie za darmo.
-Czego chcesz?
-Harrusiu, skarbeczku widziałam takie ładne buciki. Kupisz mi je? Wynagrodzę Ci to, posprzątam ci mieszkanko. Twoja Lisette tak Cię kocha-Mruczałam mu do ucha tak jak to miała w zwyczaju Lisette -No dalej, nie daj się prosić, ubiorę je następnym razem jak do ciebie przyjdę.- To dziwne, zwykle Harry zgadzał się już na początku. Czyżbym nie była wystarczająco przekonująca?- Co jest z tobą nie tak?! Powinieneś już dawno się zgodzić. Zwykle po pierwszym zdaniu dawałeś jej kartę kredytową.
-Wiesz, jak ty to mówisz brzmi zupełnie inaczej. A poza tym sypialnia, ja, ty w samej bieliźnie. Chyba ci kupię te buty.
-Ty wiesz że ja tego nie mówiłam serio? Daj mi te 5 stów i kupię sobie je sama i nigdy ich nie zobaczysz w swojej sypialni.- Popatrzyłam na chłopaka, nadal stałam niebezpiecznie blisko. Jego wargi znajdowały się niewiele wyżej od moich. Wystarczy tylko pomóc koturnom, stanąć na palcach i…- nie wiem skąd ta nagła ochota pocałowania go, ale z przerażenia przebiegło po mnie dreszcz. On był jedyną osobą która zatruwała mi życie. Myślenie zakłóciły mi wargi Harrego które złożył na moich. Nie potrafiłam tego przerwać. Nasze usta jakby przykleiły się do siebie. Pocałunek przeradzał się w coraz bardziej zachłanny, każda ze stron chciała więcej od drugiej. Oboje się w tym zatraciliśmy. To było jak ekscytujące wtargnięcie na stronę wroga.  Język Harrego odnalazł mój, złączyły się w namiętnym tańcu.  Pocałunek trwał jeszcze przez chwilę, chwilę  pełną sprzecznych emocji kotłujących się w głowie, chwilę walki pomiędzy rozumem a ciałem. W końcu udało nam się go przerwać. Mogliśmy w końcu odetchnąć. Chłopak nadal trzymał moją twarz w dłoniach i wpatrywał się w nią.
-My…nie…- zaczęłam się jąkać.
-Masz rację…- powiedział i pochylił się by założyć na moich ustach kolejny, lecz krótki pocałunek.
-Musimy o tym zapomnieć- starałam powiedzieć się to pewnie ale głos mnie zdradził.
-Wiem, przecież się nie lubimy- dokończył chłopak.
-Właśnie, więc mnie puść bo więcej nie wytrzymam. Zapomnijmy o tym i zabierzmy się za sprzątanie.- powiedziałam już pewnie.
-Zaczniesz mnie unikać?- zapytał
-Dla czego? Przecież nie mam do tego powodu, nic się nie wydarzyło, a ja mam chłopaka którego kocham.- odparłam, ale obydwoje wiedzieliśmy że takowy powód jest.

Jest 2:) Rozdziały będą dodawane co piątek, mam nadzieję że jest okej^^

4 komentarze:

  1. shdgdfv *__* ten pocałunek , awww . Świetny , nie mogę się doczekać następnego piątku < 3

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde, świetne! Nie sądziłam, że tak szybko coś się wydarzy :D Zaskoczyłaś mnie xd Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam do siebie :)
    http://love-pain-fame.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny blog :)
    mam prośbę żebyś dodała opcję obserwowanych :)
    czekam na nexta zapraszam do mnie na http://life-is-one-big-game.blogspot.com/ ;3

    OdpowiedzUsuń