piątek, 17 sierpnia 2012

4. "Ale wy tak słodko wyglądacie"

Obudziły mnie przyciszone głosy i odgłos krzątania się po pomieszczeniach. Zdziwiło mnie to, przecież mieszkałam sama. Wystraszona że ktoś plądruje mi mieszkanie otworzyłam oczy ale nie mogłam wstać. Związali mnie! Spojrzałam w stronę drzwi do pomieszczenia weszła uśmiechnięta Lou z dwoma kubkami kawy, spojrzałam na moje „więzy” okazały się nimi mała Lux i ręka Styles’a która obejmowała mnie i dziewczynkę.
-Ale słodko wyglądacie- powiedziała blondynka wręczając mi kubek napoju- zdjęcie jest już na Twitterze .
-Co?! Nie zrobiłaś tego. Lou no, teraz jego fanki nie dadzą mi żyć!
-Nie przesadzaj, akceptują Danielle, El i Perrie to niby czemu nie Ciebie? Directioners szanują dziewczyny chłopców- kobieta się uśmiechnęła
-Ja mam chłopaka- przypomniałam- i ma na imię Anthony.
-Ale wy tak słodko wyglądacie, więc myślałam że
-Nie!- przerwałam- najchętniej to ja bym go ogoliła na łyso a nie się z nim spotykała, poza tym z Tonym też wyglądam słodko!
-Ehh jednak wy się dalej nie lubicie, szkoda.
-To aż tak bardzo widać?
-No cóż, kłócicie się co chwila, docinacie sobie, przezywacie się, nic a nic nie widać- wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Czymże byłoby życie bez problemów?- zapytałam z uśmiechem
-Nie nazywaj mnie problemem- do rozmowy włączył się Harold, zabierając rękę z mojej talii i biorąc kubek od stylistki- ty pomyłko swoich rodziców.
-Nie jestem żadną pomyłką! To raczej ty jesteś pomyłką, największą w życiu twojej matki!
-Nie pozwalaj sobie!- warknął Harry
-Stop!- krzyknęła Lou- Czy wy nie umiecie zachowywać się kulturalnie?! O wiele lepiej jest gdy śpicie, w tedy się przynajmniej zachowujecie porządnie, chociaż Harry chyba za mocno ściskałeś dziewczyny- zachichotała brązowooka.
-O, ja się zachowuje bardzo kulturalnie, to ona zaczęła, nazwała mnie problemem i co? Co ja za mocno ściskałem?
-Emmę i Lux, myślałam że zgnieciecie mi moje biedne dziecko tacy byliście przytuleni.
-Odruch bezwarunkowy- burknęłam
-Właśnie- zgodził się Hazza  (on się ze mną zgodził?)
-No już, koniec, pijcie kawę i do domu.
-Ale jesteś gościnna.
-Jestem gościnna, ale jest 10 i chłopcy mają dziś nagrywać. Więc pośpieszcie się.
Wygramoliliśmy się z łóżka uważając na Lux. Wypiłam kawę i wyszłam na dwór chcąc odjechać do domu. Stanęłam jednak przed jednym samochodem, samochodem Harrego. Wróciłam do budynku.
-Tom?-zapytałam- pożyczysz mi auto?
-Sorry mała, ale jest mi potrzebne. Harry Cię odwiezie- dobiegł mnie głos z łazienki.
-Harry!- wrzasnęłam- Chodź ale już!
-Po co? Problemie.
-Musisz mnie odwieźć do domu.
-Nic nie muszę.
-Ale obiecałeś!
-No okej- chwilę po tym chłopak zjawił się koło mnie i ubierał trampki.

Wyjeżdżając z posiadłości zastała nas dosyć niemiła niespodzianka. Mianowicie paparazzi, cała zgraja świecąca fleszami w oczy. Szybko wyjęłam z torebki okulary przeciw słoneczne, Lokers zrobił to samo. Kiedy udało mu się pokonać żywy mur, szybko odjechaliśmy.
-Co oni tu robią?- zdziwił się chłopak- Skąd wiedzą ze tu jestem?
-Możliwe że od Lou, wrzuciła naszą fotke na Twittera.- odpowiedziałam
-Jaką fotke?- zdziwił się Harry
-Jak śpimy- powiedziałam i włączyłam Internet w telefonie- zaraz zobaczę jak wygląda.
Zalogowałam się na Twittera i odszukałam wpisu Lou- O Boże…-szepnęłam widzą siebie przytulającą Lux i wtuloną w Harrego. Jego ręka natomiast obejmowała nas jakby w obronnym geście.
-Nie mów że spaliśmy z otwartymi ustami- jęknął chłopak i zjechał na pobocze- pokaż mi to!
Podałam mu BlackBerry bez słowa.
-Widzę że nie mogłaś się mi oprzeć- powiedział Harry
-Ha. Ha. Baaaaardzo śmieszne- powiedziałam – a poza tym nie mogłam się ruszać bo mnie trzymałeś przy sobie.
-Ewidentnie widać że to ty się do mnie przytulasz- odpowiedział Lokers i włączył radio na cały regulator żebym nie mogła odpowiedzieć. Popatrzyłam jeszcze raz na zdjęcie, było mnóstwo komentarzy i retwettów, z nudów zaczęłam je czytać. Większość była typu „Aww słodkie” , więc przestałam je czytać i zajrzałam na mojego timeline'a. Roiło się tam od hejtów, przeczytałam kilka wiadomości i zdębiałam. Jak można się tak wyrażać o drugim człowieku i to w dodatku takiego którego się nie zna? Napisałam że Harrego i mnie NIC poza pracą nie łączy. Ściszyłam radio.
-Masz oficjalnie to wyjaśnić- powiedziałam
-Co wyjaśnić?
-To zdjęcie, ty wiesz ile ja mam teraz hejterek?! Pojęcia nie masz!  Niektóre chcą zabić głupią puszczalską, brzydką sukę którą podobno jestem.
-Oj, przesadzasz.
-Serio? Słuchaj tego.- i przeczytałam mu kilka wypowiedzi.
-Okej, zrobię to.
-Napisz że nic nas nie łączy i łączyć nie będzie.
-A nie chcesz żeby nas coś łączyło?- zapytał przebiegle- mogę napisać że teraz nas nic nie łączy.
-Masz dziewczynę- odpowiedziałam krótko. Harry wyciągnął swój telefon.
-Nie używaj komórki jak prowadzisz! Chcesz mieć mandat? – chłopak westchnął i znów zjechał na pobocze. Wybrał numer i czekał na połączenie.
-Cześć kotku- powiedział radośnie ale w cale się nie uśmiechał- zrywam z Tobą, nie dzwoń do mnie.- i się rozłączył.
-No teraz już nie mam dziewczyny więc odpowiedz na pytanie.
-Po tym jak ją potraktowałeś na pewno nie.- powiedziałam lekko zła.
-A chciałaś?- Harold się uśmiechnął- Wiedziałem. Wiesz, nic nie stoi na przeszkodzie.
-Nie- przerwałam- nie chciałam ani przez chwilę. Jedź już, mam cię dosyć.
-W takim razie postoimy tu tak z dziesięć minut, ewentualnie przez godzinę.
-W takim razie idę piechotą- powiedziałam, zabrałam torebkę i wyszłam z auta.
-Emma!- dobiegło mnie wołanie, jednak się nie odwróciłam, po drodze nie jechała ani jeden samochód więc wołania Harolda były bardzo wyraźne, ale je ignorowałam. Chłopak jechał za mną wolno.- Wsiadasz albo Cię tu zostawiam- nic nie odpowiedziałam, szłam dalej wkurzona, Brytyjska pogoda dała się we znaki i zaczęło padać, krzyknęłam zła.- Krzyczenie nic nie pomoże, uwierz. –Spojrzałam na jego twarz, biła z niej dziwna wesołość. Usłyszałam krzyki innych ludzi, co dziwne wołali moje imię, spojrzałam wprost w obiektyw aparatu.
-Wiesz  co? Zmieniam zdanie.- powiedziałam i szybko wpakowałam się do samochodu, a Harold wcisnął gaz.- Ten dzień to jakiś koszmar!
-A niby czemu? Już ci robili zdjęcia.
-Tak, ale nie nazywali twoją dziewczyną- powiedziałam zirytowana.
-Uważasz że to złe miano?
-Tak.
-To dziwne, miliony dziewczyn ubiega się o stanowisko które ty możesz mieć.
-Ale nie chcę go mieć. Nigdy.- dodałam żeby wszystko było jasne i zaczęłam bawić się telefonem. Nie wiedziałam że tym sposobem bardzo uraziłam dumę Harrego Stylesa, zdobywcy kobiet.


Jest czwóreczka! Mam nadzieję że  się podoba:)

4 komentarze:

  1. Nooo, w sumie fajnie. W sumie nawet bardzo :D chcę już next!! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ranyyy, ale to było świetne. Harryyy <3 xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie :-) Podobają mi się kłótnie Hazzy z bohaterką :D Nie ma to jak zerwać z dziewczyn przez telefon jadąc z inną samochodem :D
    Pozdro xxx

    http://one-direction-and-ammie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam na czwarty rozdział po dwutygodniowej przerwie na http://life-is-one-big-game.blogspot.com/ Liczę, że się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń