Następnego dnia poszłam do
Niall’a aby zawieźć mu ubrania i
obejrzeć mecz, nie lubię piłki nożnej,ale nie potrafiłam mu odmówić .
-Cześć kochanie! – wykrzyczałam wchodząc bez pukania do domu -Mam dla Ciebie super buty- zero odpowiedzi- i przywiozłam jedzenie!
-Jedzenie?!- blond czupryna wyłoniła się z kuchni.
-Nawet się zemną nie przywitasz! Tylko od razu „jedzenie?!”.
-Cześć słoneczko, co przyniosłaś?
-Sałatkę- uśmiechnęłam się
-Żartujesz sobie ? !
-Nie , nie pozwolę żeby mój przyjaciel umarł przedwcześnie bo źle się odżywiał!
-I tak wiem że masz dala mnie nuggetsy
-Będziesz j a d ł te biedne kurki?
-Nie zrobisz ze mnie wegetarianina i chodź już bo mecz się zaczyna –powiedział podekscytowany Irlandczyk .
Usiadłam na wygodnym fotelu i zaczęłam jeść moją sałatkę
-Miśku, kochanie ty moje daj mi coś do picia!- powiedziałam słodko do Nialla wpatrując się w przystojnego piłkarza na ekranie telewizora .
- Sama sobie weź. W lodówce są .- Wystawiłam mu język i poszłam do kuchni, jednak w korytarzu z kimś się zderzyłam .
- Patrz jak chodzisz- usłyszałam lekko zachrypnięty głos.
-Co tu robisz?
-Przyszedłem na mecz- powiedział Harry po czym mnie wyminął i poszedł do salonu, popatrzyłam w ślad za nim a potem na Niall’a który wysłał mi przepraszające spojrzenie.
Siedziałam w ciszy na fotelu, popijając od czau do czasu pepsi z puszki, nie zwracając uwagi na krzyki które wydawali chłopaki gdy ich ulubiona drużyna zdobyła bramkę lub gdy drużna przeciwna wbiła gola. Nudziło nie to, gdyby nie było Harrego z pewnością starałabym się zachowywać jak Nialler żeby nie było mu przykro ale wszystko było mi obojętne .
-Em- głos Nialla wyrwał mnie z zamyślenia- zrobisz mi kanapkę? Tak ślicznie proszę.
-Sam sobie zrób , w lodówce są składniki.
-Ale słońce nooo
- Nie-e- wystawiłam język do blondyna i wznowiłam poszukiwania przystojniaków na boisku.
-Ale proszę no! Ciebie to nie interesuje!
-Interesuje a nawet bardzo, zwłaszcza ten pan z numerem 7.
-Jest żonaty i ma syna. No proszę.
-Mi też coś zrób- dołączył się Harold – No rusz że się i idź.
Nie wstawałam z miejsca i dziwnie się czułam w tej sytuacji.
-Ile? -zapytał Harry.
-Ile czego? –zapytałam
-Ile chcesz?
-Jednak ty idziesz robić kanapki? Ja nie chce.- odpowiedziałam
-Ile chcesz kasy. –wytłumaczył mi Lokers.- Popatrzyłam się na niego tępo- Bo widzisz- tutaj zwrócił się do Nialla- takie jak one zrobią wszystko dla pieniędzy. Nie uważasz że zachowuje się jak
-Dosyć!- Przerwał ostro Niall
-dziwka- dokończył Harold z uśmiechem który pokazywał triumf .
-Wyjdź- powiedział cicho Niall –wyjdź, bo będzie źle –i nie żartował. Harry posłał mi tylko krótkie gardzące spojrzenie i wyszedł z pokoju.
-Mam nadzieję że będziesz mógł puknąć tą dziwkę za to, że ją tak broniłeś.-I za zamkniętymi z trzaskiem drzwiami zniknęła postać Lokersa. Stałam na środku pokoju i wpatrywałam się w moje baleriny. Poczułam że Niall mnie obejmuje, przytuliła m się do niego, ale nie płakałam, nie mogłam mu pokazać że te słowa Harrego mnie zraniły.
-Co za idiota –szepnął niebieskooki- jest okej?
-Tak- posłałam mu sztuczny, wymuszony uśmiech- Pójdę już, jakoś straciłam humor.
-Tylko uważaj, jedź ostrożnie. – i dostałam całusa w czoło.
-Nie martw się tak o mnie. – tym razem posłałam mu prawdziwy uśmiech.
-Jesteś dla mnie jak młodsza siostra, muszę się troszczyć o moją małą siostrzyczkę.- Uścisnęłam go mocno za te słowa i wyszłam z domu. Pojechałam no Louis’a. Jest moim najlepszym przyjacielem, Harry’ego też, więc może od niego dowiem się czemu zawdzięczam tą nienawiść skierowaną na moją osobę.
-Cześć piękna!- powiedział Lou i wpuścił mnie do swojego mieszkania- Co się stało?- spytał widząc moją minę.
-Harry się stał- mruknęłam cicho.
-Dziwne, wczoraj Harry mi powiedział „Emma się stała” o co się pożarliście? Bo tamten matoł nie chciał mi powiedzieć.
-O nic, byliśmy u Nialla.
-Aha, czyli przebywaliście w jednym pomieszczeniu i już to było problemem?- zachichotał Lou
-On mnie nazwał dziwką i to dwa razy! –powiedziałam ( teraz już bliska płaczu) i opadłam na kanapę.
-Co? – zdziwił się Tommo
-No nazwał mnie dziwką.- odpowiedziałam i pierwsza łza spłynęła po moim policzku.
- Nie płacz, proszę Cię, nigdy nie wiem co ma m robić jak dziewczyna płacze.
-Masz tyle sióstr i tego nie wiesz?- uśmiechnęłam się przez łzy
-Staram się nie doprowadzić do tego żeby któraś z nich płakała- wytłumaczył Lou siedząc koło mnie i patrząc jak tusz spływa mi po policzkach.
-Przytulił byś mnie co?
-A tak, już, już. –i objął mnie mocno.
-Czemu Harry tak mnie nienawidzi?
-On Cię nie nienawidzi ,on czasami tak ma.
-Aha czyli czasami tak od niechcenia mówi dziewczyną że są dziwkami?
-Nie o to mi chodziło.
-A o co? - zapytałam i popatrzyłam w górę na twarz Lou.
-On jest…nerwowy, czasami jego wściekłość jest jego obroną.
-Ale ja z nim nie walczę! –zaprzeczyłam szybko.
-Tak, a może coś związanego z tobą mu się nie udało i teraz jest wściekły? Niestety on tak już ma.
-Tylko co mogło pójść „nie tak?”. Od samego początku mnie nie lubił.
Okej, przyznaję się, zapomniałam dodać odcinek w piątek, więc jest w niedzielę:) Mam nadzieję że nie jest taki zły jak mi się wydaje.
-Cześć kochanie! – wykrzyczałam wchodząc bez pukania do domu -Mam dla Ciebie super buty- zero odpowiedzi- i przywiozłam jedzenie!
-Jedzenie?!- blond czupryna wyłoniła się z kuchni.
-Nawet się zemną nie przywitasz! Tylko od razu „jedzenie?!”.
-Cześć słoneczko, co przyniosłaś?
-Sałatkę- uśmiechnęłam się
-Żartujesz sobie ? !
-Nie , nie pozwolę żeby mój przyjaciel umarł przedwcześnie bo źle się odżywiał!
-I tak wiem że masz dala mnie nuggetsy
-Będziesz j a d ł te biedne kurki?
-Nie zrobisz ze mnie wegetarianina i chodź już bo mecz się zaczyna –powiedział podekscytowany Irlandczyk .
Usiadłam na wygodnym fotelu i zaczęłam jeść moją sałatkę
-Miśku, kochanie ty moje daj mi coś do picia!- powiedziałam słodko do Nialla wpatrując się w przystojnego piłkarza na ekranie telewizora .
- Sama sobie weź. W lodówce są .- Wystawiłam mu język i poszłam do kuchni, jednak w korytarzu z kimś się zderzyłam .
- Patrz jak chodzisz- usłyszałam lekko zachrypnięty głos.
-Co tu robisz?
-Przyszedłem na mecz- powiedział Harry po czym mnie wyminął i poszedł do salonu, popatrzyłam w ślad za nim a potem na Niall’a który wysłał mi przepraszające spojrzenie.
Siedziałam w ciszy na fotelu, popijając od czau do czasu pepsi z puszki, nie zwracając uwagi na krzyki które wydawali chłopaki gdy ich ulubiona drużyna zdobyła bramkę lub gdy drużna przeciwna wbiła gola. Nudziło nie to, gdyby nie było Harrego z pewnością starałabym się zachowywać jak Nialler żeby nie było mu przykro ale wszystko było mi obojętne .
-Em- głos Nialla wyrwał mnie z zamyślenia- zrobisz mi kanapkę? Tak ślicznie proszę.
-Sam sobie zrób , w lodówce są składniki.
-Ale słońce nooo
- Nie-e- wystawiłam język do blondyna i wznowiłam poszukiwania przystojniaków na boisku.
-Ale proszę no! Ciebie to nie interesuje!
-Interesuje a nawet bardzo, zwłaszcza ten pan z numerem 7.
-Jest żonaty i ma syna. No proszę.
-Mi też coś zrób- dołączył się Harold – No rusz że się i idź.
Nie wstawałam z miejsca i dziwnie się czułam w tej sytuacji.
-Ile? -zapytał Harry.
-Ile czego? –zapytałam
-Ile chcesz?
-Jednak ty idziesz robić kanapki? Ja nie chce.- odpowiedziałam
-Ile chcesz kasy. –wytłumaczył mi Lokers.- Popatrzyłam się na niego tępo- Bo widzisz- tutaj zwrócił się do Nialla- takie jak one zrobią wszystko dla pieniędzy. Nie uważasz że zachowuje się jak
-Dosyć!- Przerwał ostro Niall
-dziwka- dokończył Harold z uśmiechem który pokazywał triumf .
-Wyjdź- powiedział cicho Niall –wyjdź, bo będzie źle –i nie żartował. Harry posłał mi tylko krótkie gardzące spojrzenie i wyszedł z pokoju.
-Mam nadzieję że będziesz mógł puknąć tą dziwkę za to, że ją tak broniłeś.-I za zamkniętymi z trzaskiem drzwiami zniknęła postać Lokersa. Stałam na środku pokoju i wpatrywałam się w moje baleriny. Poczułam że Niall mnie obejmuje, przytuliła m się do niego, ale nie płakałam, nie mogłam mu pokazać że te słowa Harrego mnie zraniły.
-Co za idiota –szepnął niebieskooki- jest okej?
-Tak- posłałam mu sztuczny, wymuszony uśmiech- Pójdę już, jakoś straciłam humor.
-Tylko uważaj, jedź ostrożnie. – i dostałam całusa w czoło.
-Nie martw się tak o mnie. – tym razem posłałam mu prawdziwy uśmiech.
-Jesteś dla mnie jak młodsza siostra, muszę się troszczyć o moją małą siostrzyczkę.- Uścisnęłam go mocno za te słowa i wyszłam z domu. Pojechałam no Louis’a. Jest moim najlepszym przyjacielem, Harry’ego też, więc może od niego dowiem się czemu zawdzięczam tą nienawiść skierowaną na moją osobę.
-Cześć piękna!- powiedział Lou i wpuścił mnie do swojego mieszkania- Co się stało?- spytał widząc moją minę.
-Harry się stał- mruknęłam cicho.
-Dziwne, wczoraj Harry mi powiedział „Emma się stała” o co się pożarliście? Bo tamten matoł nie chciał mi powiedzieć.
-O nic, byliśmy u Nialla.
-Aha, czyli przebywaliście w jednym pomieszczeniu i już to było problemem?- zachichotał Lou
-On mnie nazwał dziwką i to dwa razy! –powiedziałam ( teraz już bliska płaczu) i opadłam na kanapę.
-Co? – zdziwił się Tommo
-No nazwał mnie dziwką.- odpowiedziałam i pierwsza łza spłynęła po moim policzku.
- Nie płacz, proszę Cię, nigdy nie wiem co ma m robić jak dziewczyna płacze.
-Masz tyle sióstr i tego nie wiesz?- uśmiechnęłam się przez łzy
-Staram się nie doprowadzić do tego żeby któraś z nich płakała- wytłumaczył Lou siedząc koło mnie i patrząc jak tusz spływa mi po policzkach.
-Przytulił byś mnie co?
-A tak, już, już. –i objął mnie mocno.
-Czemu Harry tak mnie nienawidzi?
-On Cię nie nienawidzi ,on czasami tak ma.
-Aha czyli czasami tak od niechcenia mówi dziewczyną że są dziwkami?
-Nie o to mi chodziło.
-A o co? - zapytałam i popatrzyłam w górę na twarz Lou.
-On jest…nerwowy, czasami jego wściekłość jest jego obroną.
-Ale ja z nim nie walczę! –zaprzeczyłam szybko.
-Tak, a może coś związanego z tobą mu się nie udało i teraz jest wściekły? Niestety on tak już ma.
-Tylko co mogło pójść „nie tak?”. Od samego początku mnie nie lubił.
Okej, przyznaję się, zapomniałam dodać odcinek w piątek, więc jest w niedzielę:) Mam nadzieję że nie jest taki zły jak mi się wydaje.
o kurde kurde kurde kurde! (...) //teraz sobie wyobraź że krzyczę xD// super! chociaż ostatni był fajniejszy :P Myślę, że Harry trochę przesadził, tak ociupinkę xd chcę już następny i mam nadzieję, że będzie w PIĄTEK! :D
OdpowiedzUsuńBiedna Emma...Harry zdecydowanie przesadził.
OdpowiedzUsuńOgólnie rozdział świetny jak zawsze, bardzo podoba mi się to jak opisujesz :)
Czekam na kolejny ^^
+Zapraszam do mnie na czwórkę po 2tygodniowej przerwie http://life-is-one-big-game.blogspot.com/
Świetne! Harry troszeczkę jest niemiły w stosunku do dziewczyny, ale chyba o to Ci chodziło. Czekam na nexta.
OdpowiedzUsuń"Bo tamten matoł nie chciał mi powiedzieć." hahahahah, wyobrażam sobie jak Lou to mówi xDD
OdpowiedzUsuńLOL a co w tym śmiesznego? xD
UsuńZapraszam na piąty rozdział z perspektywy Zayna na http://life-is-one-big-game.blogspot.com/ Mam nadzieję, że ci się spodoba :)
OdpowiedzUsuń